Droga Krzyżowa dla dorosłych – Propozycja 2

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on print

Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią (Łk 23,34)

  1. Jezus przed Piłatem

Mógł Cię uwolnić. Przecież wiedział, że jesteś niewinny. Ale jak przyszło co do czego, wybrał troskę o własną karierę.

Przebacz mi, gdy jak Piłat umywam ręce od odpowiedzialności za dobro na świecie.

  1. Jezus bierze krzyż na ramiona

Tak łatwo obarczyć innych różnymi ciężarami. Tak łatwo spychać na innych trudniejsze zadania. Tak łatwo dodawać innym trudu.

Przebacz mi, gdy zabiegam, aby moje życie było lekkie, łatwe i przyjemne.

  1. Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Nie lubię upadać. Każdy upadek odbieram bardzo osobiście. Rozglądam się uważnie, czy ktoś widział, jak padam? „To było tylko potknięcie, nic poważnego mówię”.

Przebacz mi, gdy lekceważę moje upadki.

 

 

  1. Jezus spotyka Matkę swoją

Ile razy płakała przez mnie? Nie wiem. Przecież zwykle tego nie widzę. Zdarza mi się traktować ją jak wroga, jak przeszkodę na mojej życiowej drodze. Niecierpliwi mnie jej wtrącanie się we wszystkie moje sprawy. Przecież to moje życie.

Przebacz mi każdą łzę mojej matki.

  1. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Zero współczucia. Raczej złość, że zamiast spokojnie iść odpoczywać w domu, musi pomagać. I to komu – jakiemuś skazańcowi. Co za wstyd.

Przebacz mi, ilekroć nie wpadam na to, że ktoś potrzebuje mojej pomocy.

  1. Weronika ociera twarz Jezusowi

Weronika to postać pozytywna na Drodze Krzyżowej. Sama zauważyła, że krew zalewa twarz Jezusowi. Nic nie chciała w zamian. Nie przewidywała, że otrzyma tak szczególna nagrodę za swoją gotowość.

Przebacz mi, ilekroć pytam „Co z tego będę mieć?”.

 

 

  1. Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

Podczas każdej spowiedzi wyznaję te same grzechy. Aż mi czasami głupio. Ksiądz mi mówi, że mam pracować nad sobą. Jakoś nie mogę się zmobilizować. Wygodnie mi z tymi powtarzającymi się grzechami.

Przebacz mi, że tak chętnie się przywiązuję do moich grzechów.

  1. Jezus upomina płaczące niewiasty

Dobrze mi idzie użalanie się nad innymi. Miewam łzy w oczach, gdy widzę w telewizji jakichś cierpiących ludzi. „Jacy oni biedni” – myślę. I odpycham myśl, że to samo może się i mnie przydarzyć.

Przebacz mi, ilekroć ograniczam się do pustego współczucia.

  1. Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Do trzech razy sztuka – powtarzam widząc, jak ktoś sobie nie radzi. Ale mnie zwykle nie starcza energii i wytrwałości, żeby podejmować aż trzy próby. Poddaje się.

Przebacz mi, że tak łatwo się zniechęcam.

 

 

  1. Jezus z szat obnażony

Czyjeś prawo do prywatności? Do intymności? Niby tak, ale jakoś tak wychodzi, że chętnie dowiaduję się różnych plotek i tajemnic z życia różnych ludzi. I jeszcze chętniej się nimi dzielę.

Przebacz mi, gdy nie szanuję godności innych.

  1. Jezus przybity do krzyża

Nie, nie zależy mi na tym, aby inni cierpieli. No, może od czasu do czasu. Zwłaszcza, jeśli ktoś mi zrobił coś złego, chętnie dowiaduje się, że spotkało go jakieś nieszczęście. Myślę o tym jego cierpieniu w kategoriach sprawiedliwości…

Przebacz mi, że cieszę się bólem innych.

  1. Jezus umiera na krzyżu

Nie chcę umierać! Nie chcę myśleć o śmierci! Chcę układać moje życie tak, jakby nigdy miało się nie skończyć. Mnie się tu podoba. Oczywiście, dopóki moje życie ma odpowiednią „jakość”.

Przebacz mi, że żyję tak, jakby śmierci nie było.

 

 

  1. Jezus zdjęty z krzyża

Jestem jak z krzyża zdjęty – mówię, gdy trochę się zmęczę. Często też mam pretensje, że mój codzienny „krzyż” jest za ciężki, jak na moje możliwości. Czekam, aż ktoś mi go zdejmie z ramion.

Przebacz mi, że unikam krzyża.

  1. Jezus złożony do grobu

Gdy umiera ktoś z moich bliskich, skupiam się na mojej stracie. Zamieniam grób w ołtarzyk lub – druga skrajność – w ogóle na przychodzę na cmentarz.

Przebacz mi, gdy nie wierzę w życie wieczne.

Wielkie morze ludzi, miliardy żyjące na ziemi, są wydawane w ręce innych. Oni zrobią z nimi na co ich stać. Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich... Widzimy wtedy, jaka miłość z nas emanuje... Dla nas istotne jest to, co człowiek robi z człowiekiem.

Często wam o tym mówiłem. Jak wygnaliśmy cnoty, a na ich miejsce wpuściliśmy namiętności, tak teraz musimy się starać nie tylko wygnać namiętności, ale i wpuścić cnoty i przywrócić im ich właściwe miejsce. Bo cnoty z daru Bożego są nam przyrodzone. Bóg bowiem zasiał w człowieku cnoty już wtedy, gdy go stwarzał

Wielkie morze ludzi, miliardy żyjące na ziemi, są wydawane w ręce innych. Oni zrobią z nimi na co ich stać. Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich... Widzimy wtedy, jaka miłość z nas emanuje... Dla nas istotne jest to, co człowiek robi z człowiekiem.

Często wam o tym mówiłem. Jak wygnaliśmy cnoty, a na ich miejsce wpuściliśmy namiętności, tak teraz musimy się starać nie tylko wygnać namiętności, ale i wpuścić cnoty i przywrócić im ich właściwe miejsce. Bo cnoty z daru Bożego są nam przyrodzone. Bóg bowiem zasiał w człowieku cnoty już wtedy, gdy go stwarzał