Droga Krzyżowa dla dzieci – Propozycja 3

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on print

STACJA. I. – Jezus na śmierć skazany

Poncjusz Piłat namiestnik Rzymu w Palestynie był przymuszony do wydania wyroku skazującego Ciebie. Tłum chciał od niego, by Cię skazał, a jednak oburzam się na Piłata. Przecież miał wojsko, mógł rozpędzić wrogów. Jego wyrok mógł być inny. Oburzam się na Piłata, ale sam jakże łatwo wydaję wyrok na innych. Młodsza siostrzyczka jest głupia, kolega niezdolny lub koleżanki tumany. Słabszy fizycznie – fajtłapa.

Jezu! Boże mój! Powstrzymaj mnie przed pochopnym wyrokiem, który wydaję codziennie. Niechaj nie będę jak Piłat, na którego się oburzam.

STACJA II. – Jezus bierze krzyż na ramiona swoje

Na pewno nie było Ci lekko wziąć twardy, ciężki krzyż i nieść go pod stromą górę. Ja też mam swoje małe krzyżyki, swoje małe obowiązki i cierpienia. Ty wiesz jak ciężko wstać rano do szkoły, jak nieraz chętnie pobawiłbym się zamiast pomagać mamie lub tatusiowi. To są drobne przykrości. Ty wiesz, że są dla mnie ciężarem.

Naucz mnie wziąć na moje ramiona małe ciężary, abym kiedyś nauczył się dźwigać krzyż obowiązków.

STACJA III. – Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Nie masz sił iść dalej. Upadasz pod ciężarem krzyża. Dorośli mówią, że to grzechy ludzkie zaciążyły Tobie, ale Ty wiesz, że nikt z nas nie jest aniołem, i nawet kiedy chcemy być dobrzy, to upadamy. Kto nie woli pochwał od krzyku i kar, a jednak codziennie upadamy w te same błędy.

Jezu, który upadłeś po raz pierwszy, odróżnij dobrowolną winę od słabości charakteru. Ty wiesz, że chcę być dobry i pomóż mi zrealizować to pragnienie.

STACJA IV. – Jezus spotyka Matkę swoją.

Jakże Ci było ciężko oglądać smutek i łzy Twej Matki. Nie chciałeś przecież sprawić Jej bólu. Ja niestety jestem przyczyną troski mych rodziców. Gdy choruję – jest to zmartwienie wbrew mojej woli, ale gdy jestem niegrzeczny – to już całkiem co innego.

Pomóż mi Jezu, abym dobrowolnie nie martwił moich najbliższych.

STACJA V. – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Ten Szymon nie był tak dobry, jak niektórzy mówią, nie miał wcale ochoty Ci pomóc, dopiero rozkaz żołnierzy, groźba nawet – zmusiła go do pomocy. Czy jestem lepszy od tego Szymona? Czy zawsze dobrowolnie śpieszę z pomocą ludziom starszym lub chorym? Ba, kolegom i rodzeństwu? Czy nie uważam tego za krzywdę i stratę czasu? Nie mogę potępić Szymona, że nie chętnie pomógł Tobie.

Jezus, daj mi zawsze chęć i siły do pomocy potrzebującym.

STACJA VI. – Weronika ociera twarz Jezusowi

Piękna legenda mówi, że kobieta imieniem Weronika obtarła Twą twarz z potu i krwi. Jakże zazdroszczę tej kobiecie. A przecież nie ma powodu do zazdrości. Przecież wyglądałeś wtedy tak, jak każdy umęczony człowiek. Nie było koło Ciebie aniołów, a zamiast świetlistej aureoli miałeś koronę cierniową. Ja na ulicy, w szkole, na podwórku widuję potrzebujących pomocy.

Powiedziałeś: “Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili”. Ufam Twoim słowom, nie będę teraz zazdrościł Weronice. Będę Cię widział w każdym potrzebującym pomocy.

STACJA VII. – Jezus po raz drugi upada pod krzyżem.

Upadasz ze zmęczenia, ale żołnierze i ludzie nie mają nad Tobą litości. Żołnierze krzyczą: “wstawaj”, ludzie śmieją się z Ciebie. Ja też pogardzam słabszymi kolegami. Jakież to śmieszne, gdy ktoś szybko się męczy przy bieganiu lub nie może złapać piłki przy grze.

O Jezu! Dałeś mi siły i zdrowie po to, abym je używał dla dobrych celów. Teraz to dopiero rozumiem, ale pomóż mi, bym nigdy o tym nie zapomniał.

STACJA VIII. – Jezus pociesza płaczące niewiasty

Jakże często płaczę z błahych powodów. Rodzice nie chcą mnie wziąć do kina, lekcja wydaje się zbyt trudna. Już łzy mam w pogotowiu, jako protest przeciwko niesprawiedliwości świata. Owe kobiety płakały nad Tobą nie dlatego, że Ci współczuły, lecz dlatego, bo taki był zwyczaj.

Naucz mnie płakać nad prawdziwym nieszczęściem, jak płakała Twoja Matka. Naucz odróżniać rzeczy ważne od błahych. Jezu, który powiedziałeś do kobiet jerozolimskich, by nie płakały nad Tobą.

STACJA IX. – Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Tyle razy obiecuję Tobie i sobie, że będę dobry, obowiązkowy, że będę uważał w szkole i w ogóle będę idealnym dzieckiem, ale chyba tyle razy ile obiecywałem poprawę, tyleż razy nie dotrzymywałem obietnicy, chociaż mówiłem szczerze, chociaż nie miałem zamiaru skłamać, ale Ty, który upadasz po raz trzeci też nie chciałeś upaść, też pragnąłeś uniknąć krzyku żołnierzy i śmiechu tłumu. Upadłeś, chociaż jesteś Bogiem, a ja jestem tylko człowiekiem.

Proszę Cię, pomóż mi się dźwignąć, pomóż dotrzymać słowa danego Tobie i sobie, a jeżeli mimo wysiłków znów upadnę, jeszcze raz mi pomóż i niech tak będzie przez całe życie.

STACJA X. – Jezus z szat obnażony

Zabrali Ci wszystko co miałeś, nawet ubranie. Żołnierze grają w kości o Twoje szaty, jakbyś już był trupem, a ja nie chcę się dobrowolnie rozstawać z moją własnością, ja nie chcę dać koledze ulubionej książki, rodzeństwu ukochanej zabawki, bo dla mnie one mają wartość. Ty jeden wiesz jak wielką, bo wartości nie mierzy się pieniędzmi, ale tym, czym jest ona dla mnie.

Proszę Cię Panie o to, byś mi pomógł rozstawać się z ukochanymi rzeczami, bo nie mam sił, by je oddać innym.

STACJA XI. – Jezus do krzyża przybity

Modlisz się Ojcze odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią, Mówisz te słowa w czasie, gdy Cię przybijają do krzyża, gdy śmieją się z Ciebie, gdy mówią nawet, że nie jesteś Bogiem, skoro giniesz, jak złoczyńca. Ja nie potrafię tak przebaczać moich krzywd. Wiem o tym, gdy już złość minie, tak, ale w chwili krzywdy – nie.

Naucz, Jezu błagający Ojca o przebaczanie, abym umiał przebaczać.

STACJA XII. – Jezus umiera na krzyżu

Jezu ukrzyżowany, cierpisz bardzo, wiem o tym, wiem też, że ta męka krzyżowa była największą hańbą przeznaczoną dla wyrzutków. Dla mnie jednak krzyż jest znakiem zbawienia i największej miłości ku ludziom. Widzę krzyż wszędzie, w kościołach, na rozstajnych drogach. Krzyż pokazuje drogę ludziom.

Naucz mnie Panie nieść mój własny krzyż.

STACJA XIII. – Jezus z krzyża zdjęty

Wrogowie odeszli. Piłat rozkazał oddać ciało Twoje – Twej Matce. Biedna Matka, która musi wziąć na kolana martwe ciało dziecka. Biedniejsza jest jednak ta matka, która ma złe dziecko, która słyszy o wybrykach dziecka, która miała być jej pociechą.

Matko Boża trzymająca na kolanach ciało Chrystusa, pomóż mi, by moi rodzice nie płakali z powodu moich win.

STACJA XIV. – Jezus do grobu złożony

Annasz i Kajfasz są zadowoleni – zwyciężyli. To ich wysłannik uroczyście zapieczętował grób, w którym spoczywa Twoje ciało. Nie ma Chrystusa, leży w grobie – tak myślą, lecz ja wiem, że za trzy dni zmartwychwstanie.

 

Pozwól mi Boże, zachować tę wiarę przez całe życie. Ja, mimo że widzę grób, chcę wierzyć, że zmartwychwstałeś. Ufam obietnicom Twoim teraz, ale chcę ufność zachować na całe życie.

 

Wielkie morze ludzi, miliardy żyjące na ziemi, są wydawane w ręce innych. Oni zrobią z nimi na co ich stać. Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich... Widzimy wtedy, jaka miłość z nas emanuje... Dla nas istotne jest to, co człowiek robi z człowiekiem.

Często wam o tym mówiłem. Jak wygnaliśmy cnoty, a na ich miejsce wpuściliśmy namiętności, tak teraz musimy się starać nie tylko wygnać namiętności, ale i wpuścić cnoty i przywrócić im ich właściwe miejsce. Bo cnoty z daru Bożego są nam przyrodzone. Bóg bowiem zasiał w człowieku cnoty już wtedy, gdy go stwarzał

Wielkie morze ludzi, miliardy żyjące na ziemi, są wydawane w ręce innych. Oni zrobią z nimi na co ich stać. Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich... Widzimy wtedy, jaka miłość z nas emanuje... Dla nas istotne jest to, co człowiek robi z człowiekiem.

Często wam o tym mówiłem. Jak wygnaliśmy cnoty, a na ich miejsce wpuściliśmy namiętności, tak teraz musimy się starać nie tylko wygnać namiętności, ale i wpuścić cnoty i przywrócić im ich właściwe miejsce. Bo cnoty z daru Bożego są nam przyrodzone. Bóg bowiem zasiał w człowieku cnoty już wtedy, gdy go stwarzał